Nigdy w życiu nie zapłaciłbym za coś czego nie mogę obejrzeć (nie mylić z prospektem). To jest chore, że ludzie sa tak naiwni. Jeżeli nikt by nie wpłacił kasy przed odbiorem kluczy sytuacja wyprostowałby się samoistnie. Dopóki cwaniacy znajdują naiwniaków, dopóty ta sytuacja wygląda ja kolega opisał wyżej Kupić mieszkanie od JW i marudzić że się spóźnia, to jak wygrzebać obiad ze śmietnika, zapłacić za niego zbierającemu obok puszki bezdomnemu i stwierdzić, że miało być swieże. Nie ma co się dziwić, ile to można wytrzymać realizując jako podwykonawca roboty, za które płatność jest przewidziana po zakończeniu robót, żadnych etapów do rozliczenia wcześniej, a za materiały i ludziom trzeba zapłacić na bieżąco. Budowanie za pieniądze podwykonawców musi się wreszcie skończyć! bo chyba nikt nie wierzy w cuda, że generalny wykonawca  udrażnianie kanalizacji  weźmie kredyt, na taką budowę. Jeżeli deweloperowi coś się nie powiodło to jego problem. Powinien, jeżeli nie wywiązał się z umowy wynająć tym ludziom mieszkania i za nie płacić. Bo niby człowiek, który zapłacił ma ponosić koszty kredytu i jeszcze wynajmu mieszkania. I jeszcze bezczelna wypowiedź, że klient powinien wziąć pod uwagę problemy dewelopera czy wykonawcy. To tak jak bym poszedł po zakupy do spożywczego o na chleb i mleko po zapłaceniu miał bym czekac miesiac. Tak się nie da żyć jak nie umie się przewidzieć rynku to się bankrutuje za rok czekania tyle co za wynajem mieszkania powinien deweloper zapłacić tyle w temacie Zrobienie Warszawy otwartym miastem jest tragiczne w skutkach struktury inteligencji mieszkancow, Warszawa z nowymi mieszkancami przypomina polska prowincje zamieszkala przez potomkow fornali panszczyznianych, ktorych dawni wlasciciele ziemscy musieli wymieniac na chlopow naplywowych z powodu ich poziomu intelektualnego niepozwalajacego na uprawe ziemi, patrz: Kepa Okrzewska (Olederska) jako jeden z przykladow. Nie rozumiem ludzi którzy kupują na kredyt dziurę w ziemi zamiast gotowego mieszkania. Nigdy bym nie kupiła mieszkania które nie jest gotowe do sprzedaży i to w kraju jakim jest Polska w którym za interesy wzięła się masa cwaniaków.

Prawda jest taka i wszyscy o niej wiedzą, że wszędzie są problemy z pracownikami. Nie ma dewelopera, który by nie maił problemów kadrowych.

najgorszy developer w Polsce. Tragedia.
Jakość materiałów najgorsza jaka istnieje.
Projektowane osiedla – wygląd jakby na Chiny były planowane.
Mieszkania małe i brzydkie.
Nigdy na czas.
Zero poważania dla klientów, o obsłudze nawet nie wspomnę.

Lat temu naście kupiłem od nich mieszkanie – na szczęście się opóźnił odbiór – więc odstąpiłem od umowy.
Pół roku mi zaliczkę oddawali – nie dość, że partacze to jeszcze złodzieje.

Kupiłem mieszkanie w Warszawie, przy podpisaniu umowy deweloperskiej na zakup mieszkania od razu padła informacja, że w przypadku niedotrzymania takiej umowy przez jedną ze stron zakup może zostać anulowany. Tak też bym zrobił – anulował umowe, niech zwracają kasę i kupił gdzie indziej.

Dziwi mnie trochę fakt, że ludzie kupują w JWC mieszkania – przecież w całej Warszawie wiadomo, że tego dewelopera się omija z daleka. A kto kupuje cokolwiek od tej firmy.. jak oni więcej piasku dają niż cementu. .poza tym kupowanie mieszkania nie zrobionego dziury w ziemi to jest przestępstwo, a mimo to developerzy sobie budują a naiwniaki kupują. Nieruchomość kupuje się na rynku wtórnym. I sprawdza się pozwolenia na budowę? księgo wieczyste? szczególnie III i IV dział czy developer nie buduje za kredyty, szybko trzeba mieć akt notarialny itd. To wielka wiedza…której ludzie nie maja a potem wielkie oczy…Polacy powyjeżdżali do pracy za granicę, pracownicy ze wschodu, zwłaszcza z Ukrainy tez już mają tam otwartą drogę.

Oczywiście można na przykładzie dużego dewelopera uderzyć, bo znany, bo miał przed laty swoje problemy, których obecnie nie ma, a te kadrowe to już nie tylko budowlanka.
Niech każdy popatrzy wokół, ilu jest Ukraińców i powoli hindusów, skosów.

Advertisements

firma

Prowadzę firmę budowlaną, mam 13 ludzi. Wszystkim dałem podwyżkę na początku roku 700-900zł. Ludzie zadowoleni. Inwestorom przedstawiam droższe kosztorysy powiększone o podwyżki pracowników. Wszyscy happy!!! Ale jak się chce płacić 2500 fachofcowi na robocie to normalne że ucieknie, Kiedyś opóźnienia roczne to się ludzie cieszyli. – po 2 lata i więcej sie opóźniało i do tego cena rosła 2x, bo spółdzielnia, bo wzrost cen, bo indeksacja, bo podwykonawca…. tak budowali na ursynowie i nie tylko, zawsze się dziwiłem jak ludzie są wstanie wziąść kredyt na całe życie i kupić za niego dziurę w ziemi i obietnicę mieszkania za jakiś czas. O ile oczywiście firma nie upadnie, bo jak upadnie to pozostaje tylko umowa, z którą można iść do sadu, a później powiesić sobie ją razem z wyrokiem w kibelku, zamiast papieru toaletowego.Nie dostrzegasz różnicy miedzy budową autostrady, a budową budynku mieszkalnego budowanego przez DEWELOPERA? Jeśli nie dostrzegasz, to jesteś głupszy niż typowy wyborca PO, a wydawało się że głupszych nie znajdziesz. No i proszę, odezwał się borowik, porównujący budowe autostrad do mieszkać  to sobie ludziska pomyślcie co by się działo, jakby Niemcy otworzyli swój rynek pracy dla Ukraińców. Rozłożyliby nas na łopatki, gospodarkę napędza budownictwo, a u nas nie byłoby komu robić w tym budownictwie.A kto o zdrowych zmysłach pcha pieniądze w dziurę w ziemi? tylko elektorat AMber Gold, GetBack, SKOK i podobnych piramid finansowych. To jest tylko inna nazwa i trochę inny sposób ściągania kasy od naiwnych. A jeszcze w JW Construction  lub spółkach córkach?! no szacun. Polak przed szkodą i po szkodzie ….. Trudno było wyguglać grupy internautów opisujące mnożące się skandale związane z mieszkaniami “budowanymi” przez JWC? wiem, lenistwo to się nazywa. No to teraz mleczko się rozlało … Robi się tak – pieniądze na mieszkanie przelewam dostaje prezes przykładowego dewelopera i ten szmal leży 12 miesięcy opodatkowany pomnożony przez ileś tam klientów.Tak się robi geszeft.A przyszły właściciel mieszkania i tak będzie szczęśliwy że dostanie w ogóle mieszkanie.Przecież oczywistym było, że wszystko podrożeje ze względu na rządowe “plusy” różnej maści, np. kiedyś kolektory można było kupić w cenie obecnej minus dopłaty, kiedy tylko pojawiły się dopłaty do czegoś, to natychmiast o taką kwotę drożało. Inna sprawa, że faktycznie część społeczeństwa woli żyć z zasiłków niż uczciwie pracować. No cóż, moja opinia pewnie nie będzie zbyt popularna. Czy to się komuś podoba, czy nie, taki jest efekt, gdy kupuje się kota w worku. Nigdy nie zdecydowałbym się na kupno czegoś, co nie istnieje. Więc (choć rozumiem trudną sytuację kupującego) uważam, że częściowo sam jest sobie winien. Ja też brałem kredyt na mieszkanie, ale najpierw pomyślałem i dlatego: 1. nie płaczę, że mam do spłaty 150% kwoty bazowej po 10 latach spłacania, bo brałem kredyt w walucie, w której zarabiam 2. mieszkam w kupionym mieszkaniu, bo nie kupiłem czegoś co nie istnieje 3. mieszkanie za chwilę będzie moje, bo mierzyłem zamiary na siły i nie porywałem się z motyką na Księżyc. Deweloper wykopie dół pod fundament i wyciąga łapę po kasę za całą inwestycję.
Ludzie wpłacą,a on kupuje następną działkę i kopie kolejny dół.A inwestorzy czekają,aż deweloperowi skończą sie okazyjne zakupy gruntu i wróci z półrocznych zagranicznych wczasów.Chore to wszystko.

umowa

Ale pieniądze od klienta wziąć – to i owszem- on nie może się spóźnić. Nic się w tym kraju nie zmienia, choćby nie wiem jakie “dobre zmiany” fundowali kolejni rządzący. Kłamstwa na zmianę oszustwami, które nazywane są skomplikowaną sytuacją. Jak się nie ma zaplecza, to się nie bierze do roboty na zasadzie – “jakoś to będzie”.500+ robi swoje. Nie ma ludzi do roboty, bo nikomu się nie chce pracować. Gdyby zamiast 500+ rząd obniżyj opodatkowanie i ozusowanie pracownika, to nie byłoby problemu na rynku pracy. Ludzie nie byliby ograbiani z 1/3 pensji, którą zarabiają.Nie wiem jak można kupować i płacić za coś czego się jeszcze nie dostało, t o kupowanie dziury w ziemi, potem problemy tylko. Kupować tylko juz wybudowane mieszkania albo najlepiej z rynku wtórnego. Powiem tak: mam działki do sprzedania, w pięknej podgórskiej miejscowości i to taniutko porównując ceny w Warszawie i jej okolicy. Innymi słowy za tą samą cenę jak cena mieszkania mogliby kupić działkę i w ciągu trzech czterech miesięcy postawić domek -większy niż M2 mieć własny ogródek i świeże powietrze… No ale jak się che mieszkać w “koszarach” to z poślizgiem mogą jeszcze czekać z kolejny rok …A czy w tej okolicy, którą tak zachwalasz, jest praca za normalne pieniądze? Czy trzeba dojeżdżać 200 km, żeby zarobić minimalną krajową? Opcja o której mówisz jest w porządku, ale dla tych co już na emeryturze, bądź mają tyle kasy że nie muszą pracować. Też miałem podobną sytuację , ale pamiętajmy że developer musi zwrócić koszty najmu “podobnego” mieszkania za czas opóźnienia , w przypadku wyższej marży kredytu do czasu aktu notarialnego również. W moim przypadku  oczywiście nie chciał oddać, Sprawa trwała 3 lata w sądzie ,ale w końcu oddał i to wszystko z odsetkami. Problem w tym ,że najpierw trzeba samemu te wszystkie koszty ponieść, odsetki ustawowe trochę to rekompensują Skoro budowa przeciągnęła się o rok, to kupiec który zapłacił za mieszkanie ma prawo domagać się odszkodowania, albo np. pokrycia kosztów wynajmu mieszkania za okres w którym budowa się przeciągnęła, walczcie o swoje prawa, składajcie pozwy a cwaniaczki szybko znikną z rynku, bo ich biznes przestanie się opłacać. Rada jest na to jedna… kupujcie mieszkania które są już wybudowane, co to w ogóle za moda na kupowanie mieszkania którego nie ma? Kupno mieszkań już wybudowanych wyeliminuje pseudo deweloperów którzy nie mają grosza na budowy i którzy biorą się za budowę dopiero kiedy wpłyną pieniążki od klientów ze sprzedaży nieistniejących mieszkań. Ludzi naprawdę trudno zrozumieć, boją się kupić coś przez internet za kilkadziesiąt zł, bo nie wiadomo czy nie przyjdzie cegła, ale oddać pół miliona  montaż klimatyzatorów Warszawa  obcemu gościowi który obiecał że za kilka lat wybuduje ci mieszkanie to nie ma problemu. Rada jest na to jedna… kupujcie mieszkania które są już wybudowane, co to w ogóle za moda na kupowanie mieszkania którego nie ma? Kupno mieszkań już wybudowanych wyeliminuje pseudo deweloperów którzy nie mają grosza na budowy i którzy biorą się za budowę dopiero kiedy wpłyną pieniążki od klientów ze sprzedaży nieistniejących mieszkań. Ludzi naprawdę trudno zrozumieć, boją się kupić coś przez internet za kilkadziesiąt zł, bo nie wiadomo czy nie przyjdzie cegła, ale oddać pół miliona obcemu gościowi który obiecał że za kilka lat wybuduje ci mieszkanie to nie ma problemu. W każdej umowie kupna mieszkania zawarta z deweloperem powinna klauzula podpisana notarialnie że taki gościu poręcza własnym majątkiem za jakiekolwiek odstępstwa lub nieścisłości które nie były zawarte przy podpisywaniu umowy. Potem taki ktoś śmieje ci się twarz mówiąc że ani pieniędzy ani mieszkań nie ma ale on jest niewinny tylko Grzegorz Dyndała bo podpisał nic nie warty świstek. Właściciel tej badziewnej firmy, ten od literek J.W., ma nową dziunię, która potrzebuje nieco więcej luksusu. Samolot, jacht, wycieczki na koniec Świata, no i kasa potrzebna. A kto to wszystko finansuje? Wy, drodzy frajerzy, którzy daliście się wmanewrować w inwestycję tego dziadygi… A ktp kupuje w JW C mieszkanie? Jak kupowac to u porzadnego dewelopera. W umowie sprzedazy powinien byc zapisz, ze jesli sie nie wyrobia w terminie to oni beda jeszcze placic kupujacemu kare z nie wywiazania sie z umowy. A zreszta JW C to buduje z kiepskich materialow Dlatego w życiu nie kupiłbym dziury w ziemi. Deweloperzy kuszą o wiele niższymi cenami, ale to jest kupowanie kota w worku. Oczywiście o obniżce ceny z powodu niedotrzymania terminu się nie zająknęli. Inna rzecz, że lista zarzutów pod adresem J.W.Construction jest grubości książki telefonicznej. Dobra rada, nie patrzeć na ceny m2. Dziś można bez trudu każdego dewelopera prześledzić w internecie. Szkoda, że mało osób to robi.

mieszkanie

Zastanawiam się po co ludzie kupują mieszkania od deweloperów nas etapie dziury w ziemi, jak jest tyle mieszkań z drugiej ręki; 3-10 letnich, w miejscach gdzie już jest jakas infrastruktura, autobus, sklep. Kupno mieszkania na nowym osiedlu to niepewność bycia oszukanym, przedłużania budowy, podwyżki ceny, pustka wokół, kurz i pył, zero przedszkoli, sklepów, autobusu. Ale wasz wybór.Byłem w podobnej sytuacji kilka lat temu. Mieszkanie które miało być oddane w maju 2014, było do mojej dyspozycji w lipcu 2015. Chciałem się z deweloperem dogadać po dobroci. Zaproponowałem 1500 zł za każdy miesiąc opóźnienia. Skąd ta kwota? Tyle bym zarobił, gdybym mieszkanie miał i np chciał komuś wynająć. Deweloper stwierdził, że opóźnienie to nie ich wina, tylko podwykonawców i nie ma mowy o żadnej kasie dla mnie. Więc jak tyko odebrałem klucze poszedłem do sądu. Łatwo nie było. Sprawa ciągnęła się do października 2017, ale wygrałem. Za każdy miesiąc zwłoki deweloper nakazem sądu wypłacił mi 2500. Argumenty że to wina podwykonawców sąd wyśmiał stwierdzając że to właśnie deweloper odpowiada także za podwykonawców, których przecież zatrudnia. Reasumując – przelew od dewelopera 35 000, adwokat wziął 8 tysięcy. 27 000 w kieszeni. Starczyło na urządzenie kuchni, pokojów dzieci i na fajny, rodzinny weekend w czeskiej Pradze. Ludzie nie obawiajcie się walczyć o swoje!  Ale pieniądze od klienta wziąć – to i owszem- on nie może się spóźnić. Nic się w tym kraju nie zmienia, choćby nie wiem jakie “dobre zmiany” fundowali kolejni rządzący. Kłamstwa na zmianę oszustwami, które nazywane są skomplikowaną sytuacją. Jak się nie ma zaplecza, to się nie bierze do roboty na zasadzie – “jakoś to będzie”.

beton

Wymierzyłem z zapasem 1,5 m miejsce gdzie ma się znaleźć domek i zaprosiłem Pana Koparkowego w celu ściągnięcia humusu. Na początku myślałem o pozbyciu się minimum 40 cm warstwy, ale Koparkowy przekonał mnie, że nie ma to sensu, że wszystko to piasek i że około 20-30 cm wystarczy. Faktycznie ziemia to prawie piasek, miejscami jest nawet taki żółciutki, jak w piaskownicy. Dwie godzinki i było po robocie. Na działce pojawiła się ekipa geodezyjna i przez parę godzin używając instrumentu wytyczała ławy drutowe.  Koło desek to coś owinięte czarną folią to pokręcone strzemiona. Kupiłem sobie do tego celu giętarkę i naprawdę bardzo szybko to poszło, jakieś dwa popołudnia i kilkaset sztuk było gotowych. Do cięcia prętów kupiłem sobie nożyce (chyba największe jakie były dostępne) i już po pierwszym dniu rozpadły się na dwie części, a ciąłem pręt gładki 6mm – głupi myślałem, że dadzą radę z 12 mm żebrowanym Później zaczęło się kręcenie zbrojenia. Zaopatrzyłem się w klucz zbrojarski typu bączek (w połowie swojej pracy jaką miał wykonać zaczął odmawiać posłuszeństwa – tandeta jedna ) i gotowe druciki. W weekend machnąłem połowę belek, a resztę dokończyłem popołudniami po pracy. Oczywiście, przed przystąpieniem do kręcenia przygotowałem sobie stół zbrojarski z tzw szubieniczek, który widać po lewej mi się trafił bardzo spoko gość i to właściwie od niego zależy gdzie beton poleci
– warto używać wibratora, pewnie każda betoniarnia ma na stanie
– beton bardzo szybko wiąże, tym bardziej jak jest ciepło i po 2 h mogłem już po nim spokojnie chodzić
– zastrzały poprzeczne dawać o wiele rzadziej niż ja dawałem, później ciężko się “gładzi” ławę i w tych miejscach mogą pozostać ślady
– nie wrzucać za szalunek resztek betonu, nawet nie duża ilość potrafi później zaklinować szalunek i bardzo ciężko go wyciągnąć
– całość lania trwała 1,5 h a w między czasie kilkadziesiąt minut czekaliśmy na drugą gruchę
– ufać swoim wyliczeniom co do ilości betonu, mnie trochę operator pompy postraszył, że to co mam policzone to chyba będzie za mało i drugą gruchę zamówiłem o kubik więcej niż planowałem, który później został wylany na drogę bo było za dużo
– beton nie jest taki rzadki i nie należy się martwić, że będzie przeciekał przez szczelinę w szalunku
– do betonowania ubrać się tak, aby zakryć to co się da (okulary ochronne, czapka itp)
– ja nigdy nie miałem do czynienia z betonowaniem i się tego bardzo cykałem – jak się później okazało niepotrzebnie, bo było to fajna przygoda
Wcześniej w miejscach gdzie przechodziły osie fundamentowe powbijałem paliki, do których na wyznaczoną przez geodetę    wuko Warszawa wysokość poziomu zero przykręciłem deski. Na tych poziomych deskach były wyznaczane osie fundamentowe.  Kolejna sobota, więc trzeba troszkę prace popchać do przodu. Przyjechała stal (prawie 1 tona 12 mm). Już po samym jej rozładowaniu miałem dość – draństwo ciężkie i się strasznie klinuje jak leży jedno na drugim
Pręty ładnie wymierzyłem i pociąłem. Tym razem użyłem kątówki, miałem takie “małe chińskie draństwo z marketu” więc energii trochę w to włożyć trzeba było. Prund na tą okazję pożyczyłem sobie od sąsiada.

uwagi

postanowiłem, że ogrodzę nasze 807 metry kwadratowe (cały czas byłem przekonany, że mamy 703 m ale właśnie mnie druga połówka uświadomiła, że żyję w błędzie). Myślałem, że będę to robił troszkę później, bezpośrednio przed pierwszymi pracami budowlanymi, ale po naszej i sąsiadki działce zaczęły jeździć samochody ciężarowe, robiąc sobie w ten sposób skrót i omijały “drogę” która wymagała właśnie rozjeżdżenia/ubicia przez ciężki sprzęt. Wiedziałem, że ogrodzenie mimo, że tymczasowe będzie musiało posłużyć kilka lat, dlatego chciałem je wykonać w miarę możliwości jak najsolidniej się tylko to dało bez znaczącego uszczuplania budżetu. Znalazłem słupki graniczne, a było trochę z tym zachodu, bo koparkowy korytujący drogę nie zważał na takie szczegóły uwagi. Na szczęście były nieruszone, na swoim miejscu. Poprowadziłem sznurek, aby dołki na stemple zrobić w miarę możliwości w jednej linii:
Na początku wykosiłem chaszcze wokół działki (takie trawsko rośnie do dwóch metrów, a pewnie jak będę za kilka lat chciał zasadzić trawę to nic się nie wybije na naszej pustyni) :zapadła decyzja, że zaczynami się budować i że spróbuję to samorobnie pociągnąć. Troszkę się tego obawiałem bo moja sytuacja zawodowa była inna niż kiedyś sobie to wyobrażałem i nie mogłem zbytnio liczyć na długi urlop, czyli bylem skazany na prace późnymi popołudniami po pracy i przez cały dzień w weekendy. Plan był taki aby do zimy wykonać stan zero.
Działania zacząłem od dokończenia ogrodzenia. Siatkę kupiłem przez alledrogo, wybrałem wersje, której oczka były dość gęste, tak aby mi zające nie podjadały marchewek, które może kiedyś zostaną zasiane jakościowo nie była najgorsza, a o wiele taniej to wychodziło niż na lokalnych składach.
Do pomocy zaciągnąłem kumpla i przyznam że w pojedynkę chyba bym nie dał rady, a na pewno bym tak dobrze tego nie naciągnął. Wielkie dzięki B. Zrobiliśmy również bramę, która już przy pierwszym transporcie materiałów na plac okazała się znacząco za mała, ale wtedy nie miałem więcej desek aby zrobić ją dwuskrzydłową i tak prowizorycznie ze ściąganym jednym stemplem powiększającym prześwit przetrwało to aż do dzisiaj

początek

W chwili obecnej, pisząc tego posta nie jestem pewien, co było piewrsze wybór projektu, czy kupno działki, ale pamiętam, że już prawie od samego początku byliśmy zdecydowani na Agatkę z HB studio. Nie byliśmy tylko pewni jaki wariant wybierzemy, czy będzie to dom bez garażu, czy z garażem i ostatecznie wybraliśmy z garażem dwustanowiskowym. Wybierając taki wariant, wychodziłem z założenia, że wiele więcej roboty z tym nie będzie, a i finansowo to będzie tylko kila procent więcej – oj BARDZO się myliłem i co do większej ilości roboty i kasy. Mądrzejszy o to doświadczenie już nie jestem taki pewien, czy teraz bym ponownie popierał wersję budowy domu z dwustanowiskowym garażem, majac na względzie ile z tym więcej jest roboty i ile to tak naprawdę więcej będzie kosztować.
W okolichach września 2011 kupiliśmy projekt i postanowiliśmy powoli przejść przez biurokratyczne ścieżki prowadzące do decyzji o pozolenie na budowę.Na początku wyjaśnię jak wygląda u nas na wsi infrastruktura drogowa. Główna droga, która prowadzi przez wieś jest super, około rok temu został położony nowy asfalt, gdzieniegdzie są nawet chodniki. Z głównej drogi zjeżdżamy na osiedle i jedziemy pierwsze 200 m asfaltem i później zaczyna się koszmar. Kolejne 400 m głównej drogi osiedlowej to same dziury i muldy, ale jest światełko w tunelu, bo już jest wybrany wykonawca, który ma z tego zrobić piękny asfalcik. Po tych 400 m dopiero skręcamy na drogę przy której jest nasza działka. Ta nasza droga to dwa razy większa tragedia niż ta główna.
W sumie ma ona długość blisko 400 m a nasza działeczka jest w jej połowie. Pierwszy jej fragment był realizowany przez sąsiadów, którzy budowali się jako pierwsi i został wykonany bardzo prowizorycznie (wykorytowane 15cm, narzucone byle co) i efekt teraz jest taki, że aby coś z tym zrobić, to należałoby ponownie to wykorytować, wywieźć ten niby gruz i nawieźć gruz a nie śmieci). Kolejny fragment drogi, między innymi przy naszej działce, wykonaliśmy już inaczej: wykorytowane na około 40 cm, nawiezione kilka wywrotek dobrego grubego gruzu i na to drobniejszy materiał. Gruz udało się po znajomości załatwić za free (nawet za transport nic nie płaciliśmy) więc jedyne koszty jakie ponieśliśmy to parę stówek za kilka godzin pracy koparki.Tak to wyglądało
Tak powinien mniej więcej prezentować sie domek jak już zostanie wybudowany (w naszym przypadku garaż będzie większy): Papierologia w naszym przypadku trwała bardzo długo, bo pół roku. Głównym tego powodem było to, że się nam z tym nie śpieszyło, bo i tak nie planowaliśmy od razu się budować. Pani adaptująca projekt nasze “nie  naprawa kanalizacji  śpieszy się nam” wzięła sobie do serca i w późniejszym etapie musiałem mocno naciskać, aby na czas dokonywała poprawek, tak aby wyrobić się z terminami jakie dawał urząd. Ostatecznie po 6 miesiącach przepychanki i lekkich nerwów byliśmy w posiadaniu uprawomocnionego pozwolenia na budowę. Całość, czyli adaptacja projektu, wszystkich instalacji wewnętrznych, projekt studni i szamba nie kosztował nas więcej jak 2k i myślę, że to nie dużo, bo miałem kilka wycen na grubo ponad 7k